W rodzinie nic nie zginie... Czyli jak postały obrazki do Chłoniaka

I oto nastał dzień w którym mam swój debiut filmowy. Na pomysł wpadł Marek, a właściwie Gotik. Skoro mam aparat z funkcją nagrywania filmów, dlaczego by nie połączyć sił i nie nagrać teledysku? Początkowo, byłam przerażona, nie mam pojęcia o nagrywaniu filmów, a tym bardziej o montażu. Na szczęście tym drugim zajął się Marek. Teledysk kręciliśmy 4 stycznia w Kwidzynie. Za miejsce posłużył nam stary, zniszczony, rzadko użytkowany dworzec PKP. Koncepcja była jedna, nagrać oneshot'a. Nie było scenariusza i konkretnych pomysłów. Wszystko było spontaniczne. Nagraliśmy około 10 serii, gdzie Marek rapował od początku do końca (łatwo się domyśleć, że przy 4 minutowej piosence myślałam, że ręce mi odpadną ;) ).Wszystko po to żeby było potem z czego wybierać i montować.
Kręcenie teledysku było dla mnie wielką przyjemnością, po pierwsze współpraca z rodziną zawsze jest przyjemna, po drugie mogłam nauczyć się czegoś nowego, no i po trzecie uważam że Marek jest bardzo utalentowaną osobą, i reprezentuje jeden z moich ulubionych gatunków muzycznych :)
Tak więc zapraszam do oglądania, a tym bardziej do udostępniania!


Tags:

Share:

0 komentarze